Aż dziwne, że do tej pory nie dałam tej zupy na bloga. Jedli ją już chyba wszyscy moi znajomi, przepis się rozniósł po świecie a tu go jeszcze do tej pory nie było.
To jedna z zup nietypowych, która na pierwszy rzut oka może wydawać się dziwna, bo kto daje banany do zupy?, ale po pierwszym zrobieniu jej, wszystkie elementy wskakują na swoje miejsce i zupa plasuje się na mocnym miejscu w rankingu obiadowego topu.
Jest dość ostra, rozgrzewająca, a przy tym i słodka, i kwaśna - nic nie przesadzam. Gęsta, sycąca, bardzo aromatyczna. Taka w sam raz, żeby wrócić do domu, przebrać się w coś wygodnego, zasiąść w fotelu z poduszką na kolanach i z garnkiem w pobliżu, bo bez dolewek się nie obejdzie.
Zupa bananowa
Składniki:
2 kostki bulionu warzywnego
pierś kurczaka
1 cebula
1 por (biała część)
1 zielony ogórek
1 cytryna
2 duże banany lub 3 mniejsze
1 łyżka mąki
1 łyżka curry
1 łyżka imbiru w proszku lub świeżego startego
Przygotowanie:
Pierś pokroić w kostkę, cebulę i por w półkrążki. Ogórka w skórce kroimy w słupki. Cytrynę kroimy drobno w cząstki.
W garnku przygotować 1,5 l bulionu. Na patelni podsmażamy pierś obtoczoną w mące i imbirze i wrzucamy do gotującego się bulionu. Następnie podsmażamy cebulę i por i też wrzucamy do bulionu. Chwilę gotujemy i wrzucamy pokrojony ogórek, a po chwili cytrynę.
Banany kroimy w plastry i wrzucamy do zupy. Dodajemy łyżkę curry. Dosładzamy do smaku i jeszcze chwilę gotujemy.










