Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koktajle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koktajle. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 sierpnia 2011

Słońce czy deszcz? Maliny...



Ta pogoda mnie wykończy wreszcie. Nie mam już chęci nosić ze sobą kaloszy, parasola, szala i innych mało fajnych akcesoriów. Mam dość zmieniania w ostatniej chwili planów, siedzenia w domu z powodu ulewy, i dość takiego lata. Staram się zachowywać jakby nigdy nic, idę na imprezę w gumiakach, biegam w deszczu, ale jakoś mnie to nie bawi. Dobrze chociaż, że grzyby wysypało. Kurki będą w następnym poście, a tymczasem maliny. Jak już nic się nie chce, to zawsze można się pogapić w deszcz z takim koktajlem.

Deser malinowy ze śmietaną



Składniki:
40 dag malin
4 łyżki cukru
20 dag śmietany 22%
20 dag jogurtu greckiego
listki mięty

Przygotowanie:
Odkładamy kilka malin do przybrania. Pozostałe rozgniatamy widelcem, posypujemy cukrem i odstawiamy na 10 min. Ubijamy śmietanę, dodając po trochu jogurt. Mieszamy delikatnie z malinami. Wkładamy do pucharków i wstawiamy do lodówki na parę godzin. Przed podaniem posypujemy całymi malinami oraz liśćmi świeżej mięty.

wtorek, 20 lipca 2010

Wiśniowe popołudnie



Jakoś tak mi wychodzi, że robię chyba same ciasta dla laików, bo podawane tu przepisy na wypieki zwykle są bardzo proste i każdy powinien dać z nimi radę. Skomplikowane torty jak u Lo podziwiam i chylę czoła, ale chyba nie dla mnie takie zabawy. Brak mi cierpliwości, i zbyt wielkie jest prawdopodobieństwo, że coś jednak nie wyjdzie. Oczywiście za każdym razem ambicjonalnie motywuję się do tortu z 3 warstw, 10 jaj i 300 gramów gorzkiej czekolady, ale jakoś nie mogę tego wprowadzić w życie. Po takie chodzę więc do Sowy, to jedna z lepszych znanych mi cukierni. Niedługo są moje urodziny, więc jeśli coś się u mnie zmieni w kwestii pieczenia tortów czy bardziej wyzywających ciast, na pewno dam znać.

Ciasto z wiśniami




Składniki:

1/2 kg wiśni
1 i 1/4 szklanki mąki
3/4 szklanki cukru
20 dag masła
4 jaja
łyżeczka proszku do pieczenia
cukier puder do posypania

Przygotowanie:

Wiśnie wydrylować i oprószyć mąką (powinno to pomóc w ich nie opadnięciu na dno tortownicy, co jak widać na zdjęciu, nie udało się - na szczęście smaku ciasta to nie zmienia).
Jaja utrzeć z cukrem na puszystą masę, dodać masło. Ucierać dalej, a następnie po trochu wsypywać mąkę wymieszaną wcześniej z proszkiem do pieczenia.

Tortownicę posmarować masłem i obsypać bułką tartą. Wylać ciasto do formy, na nim ułożyć wiśnie. Piec w piekarniku 30 minut w temperaturze 220 stopni. Zanim wyjmiemy, sprawdzić patyczkiem czy już doszło

Gdy ciasto ostygnie, posypać je cukrem pudrem.

PS:
Ciasto jest w sumie bardzo lekkie i lekko kwaskowe dzięki wiśniom. Fajnie wchodzi z wiśniowym koktajlem, widocznym na drugim zdjęciu.
To bardzo prosta sprawa, z 300 gram powinny wyjść jakieś 2 porcje. Do miksera wrzucamy wiśnie bez pestek, wlewamy na oko trochę mleka, ze 3-4 łyżki jogurtu naturalnego, 2 łyżeczki brązowego cukru, kapkę miodu i nie za mocno miksujemy. Ja lubię czuć kawałki owoców.

poniedziałek, 12 lipca 2010

Mięci mi się w głowie



Pamiętacie taki dawny film Carlosa Saury, "Mrożony Peppermint"? Strasznie mi się zawsze ten tytuł podobał, jak i zresztą lekko perwersyjna historia, jaka się za nim kryje. Teraz takie igraszki mi kompletnie nie w głowie, wczorajsza niedziela zamieniła się dla mnie w piątek, i w efekcie jestem dziś kompletnie niewyspana.
Od samego rana sączę miętę, w kefirze zmiksowanym z zielonym ogórkiem, w zielonej herbacie, w sałatce.
I oczywiście w bardzo zimnym koktajlu na bazie toniku, w wersji alkoholowej i bez...

Koktajl miętowy



Składniki:
kieliszek wódki
1/2 kieliszka syropu miętowego
woda sodowa do uzupełnienia
2 kostki lodu
plaster limonki
gałązka mięty

Przygotowanie:
Do szklanki wlewamy najpierw wódkę, potem syrop miętowy i 2 kostki lodu - mieszamy. Uzupełniamy wodą sodową i ponownie mieszamy. Dodajemy plaster limonki i dekorujemy małą gałązką mięty.

Miętowy tonik

Składniki:
1/2 kieliszka syropu miętowego
1/2 kieliszka soku cytrynowego
tonik do uzupełnienia
mięta do kielicha

Przygotowanie:
Do szklanki wlać syrop miętowy, sok cytrynowy i wrzucić 2 lub 3 kostki lodu - wymieszać. Uzupełnić tonikiem i jeszcze raz wymieszać. Udekorować małą gałązką mięty. Można ją też rozgnieść łyżeczką, wtedy smak będzie jeszcze bardziej miętowy.

wtorek, 23 lutego 2010

Koktajl, co włosów nie postawi



Nie wiem czy dla wszystkich wyjście do fryzjera jest taka traumą jak dla mnie? Zawsze jestem zestresowana już od rana, zawsze jestem naszykowana z wymyśloną fryzurą na kilka dni do przodu. Nie ma takiej możliwości, żebym oddała się całkowicie w ręce stylisty fryzur - po pierwsze dlatego, że stylistów dziś jak na lekarstwo, a po drugie nie zgadzam się, żeby na mnie ktoś eksperymentował.
Fryzura jest dla mnie ważna, w końcu tylko ja wiem w jakim stylu będzie mi najlepiej.

Moje przywiązanie do mojego fryzjera jest absolutne - aż do drugiej wpadki. Przy pierwszej jeszcze mogę wybaczyć omsknięcie się ręki, ale przy drugiej bezlitośnie skreślam takiego golibrodę z mojej listy.

Kolejna rzecz, z powodu której nie znoszę chodzić do fryzjera, jest ta milusia i cieplusia atmosfera, która zwykle panuje w takich salonach. Nie ma to nic wspólnego z tą z filmu "Karmel" - to raczej Nudo-nerwica nożyczek. Tu ktoś uwija się aż włosy latają w powietrzu, a reszta niedbale żując gumę i atakując szczotą chmarę włosów rozsiewa dookoła pozostawione na pastwę losu resztki innych klientek.

Ja należę do tych upierdliwych, milczących klientek, które nie mają ochoty opowiadać co też robią w życiu ("studiuje czy pracuje?") i bacznie śledzą każdy ruch nożyczek, przypominając, że przy karku ma nie być zbyt krótko ani zbyt długo.

Chodzenie do fryzjera zawsze owocuje u mnie silnym napięciem ramion - bo mimowolnie poddaję się naruszaniu mojej przestrzeni osobistej i atakiem nerwicy "po" - gdy w rozpaczy miotam sie od lustra do lustra zastanawiając się czy mam czekać 3 miesiące zanim odrosną czy mogę sie pokazać ludziom;-)

Niedawno poszłam do nowego fryzjera - zagadano mnie i opuściłam salon z małą wariacją na temat tego, co chciałam mieć na głowie. Na dodatek dałam namówić się na szaleństwo w postaci uczesania na irokeza. Skoro "robię w kulturze", to muszę mieć artystyczny nieład na głowie... Dziś niestety został z tego tylko nieład...
Opadnięty grzebień zwisa mi smętnie nad czołem i nawet bardzo energetyczny koktajl, który przed chwilą zrobiłam, nie jest w stanie poprawić jego żywota.

Poszukiwania nowego fryzjera zakończone klapą, na szczęście znalazłam idealny koktajl, który choć trochę mi to wynagradza.
Po zakupie tych pięknie mlecznych szklanic do koktajli, trzeba było znaleźć do nich odpowiedni załadunek;-)


Koktajl kawowo-bananowy




Składniki na 2 porcje:
1 duży banan lub 2 małe
300 ml mleka
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
1 łyżeczka kakao rozpuszczalnego
1 łyżka miodu
ewentualnie brązowy cukier do dosłodzenia

Przygotowanie:
Wszystko wrzucamy do miksera i koktajl gotowy. Ilość mleka tak naprawdę 'na oko', w zależności czy ktoś lubi gęsty czy raczej rzadki jak ja wolę.Można go podawać posypany gorzkim kakao, koniecznie pić ze słomką!