Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 września 2011

Kurczę, te kurki...


To już naprawdę ostatni przepis z kurkami. Nie sądziłam, że będzie to możliwe, ale zaczęły mi się już nudzić. Zupy, sosy, makarony, nie oszczędzałam ich w tym roku. Ale na straganach widać już piękne, pękate dynie, które czekają na przerabianie.
Wymarzłam trochę w tym tygodniu, zupa krem z kurek powinna więc nastroić pozytywnie na jesień, bo niestety, ale chyba wszyscy już ją czują w powietrzu...

Zupa kurkowo-porowa



Składniki:
250 gr kurek, oczyszczonych
1 biała cebula
1 por pokrojony w talarki
3 ząbki czosnku pokrojone w plasterki
3 łyżki masła
3 łyżki oliwy
1/3 szklanki białego wytrawnego wina
litr bulionu z kury
1/2 łyżeczki suszonego chili
sól, świeżo mielony pieprz
kilka łyżek gęstej śmietany
garść natki pietruszki

Przygotowanie:
W rondlu rozgrzewamy mało z oliwą, smażymy czosnek, cebulę, por. Dodajemy po chwili kurki i smażymy kilka minut aż puszczą wodę. Wlewamy wino i czekamy aż odparuje.
Do bulionu wkładamy zawartość rondla, doprawiamy pieprzem i chili i gotujemy jakieś 5 minut. Studzimy i miksujemy - ja wyjęłam wcześniej kilkanaście kurek, żeby potem wrzucić je do zupy kremu. Zabielamy śmietaną, ponownie podgrzewamy i podajemy solidnie posypane natka pietruszki.



Przepis pochodzi z Kuchni, trochę tylko zmieniłam jego przygotowanie. Zamiast natki można użyć koperku lub kolendry, co kto lubi.

środa, 17 sierpnia 2011

Zupa z kurkami na sposób włoski




Słaba jestem w zbieraniu grzybów. Raczej boję się sama zbierać, boje się nawet kupować od przypadkowych osób, bo nawet gdyby mnie walnięto w głowę trującym grzybem, pewnie nie zorientowałabym się.
Dlatego kurki traktuję jako opcję dla laików. Są tak charakterystyczne, że trudno się pomylić. Nie ma z nimi dużo zachodu, dają wspaniały smak i zapach, i świetnie zestawiają się z różnymi orientalnymi smakami. Dziś nowa zupa, kurki zestawione z suszonymi pomidorami i koprem włoskim. Może wydaje się to zaskakujące, ale w smaku jest jak dla siebie stworzone.

PS: Niedługo wybieram się na ekologiczny targ w fabryce Norblina. Jak nie zapomnę aparatu, udokumentuję.

Zupa z kurkami na sposób włoski




Składniki:
250 gr kurek, oskrobanych i z odciętymi końcówkami
5 gałązek selera naciowego
2 marchewki
1 pietruszka średniej wielkości
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
1 bulwa kopru włoskiego
pół słoika pomidorów suszonych w zalewie
litr bulionu grzybowego
kubeczek kremówki 30%
natka pietruszki
sól, pieprz

Przygotowanie:
Warzywa kroimy w plasterki, koper siekamy jak kapustę, cebulę w piórka, czosnek w plasterki. Podsmażamy kilka minut na oliwie - ja użyłam tej z pomidorów.
Dodajemy oczyszczone kurki i jeszcze smażymy kilka minut. Zalewamy bulionem, dodajemy suszone pomidory, gdy bulion zawrze i gotujemy 20-30 minut, aż warzywa i grzyby będą miękkie.
Odlewamy trochę zupy do garnuszka i mieszamy ze śmietaną - zabielamy zupę. Doprawiamy do smaku, posypujemy pietruszką i podajemy.

Fajny, grzybowo-cytrynowy smak zupy, polecam.

poniedziałek, 21 lutego 2011

Zupa bananowa do poduszki


Aż dziwne, że do tej pory nie dałam tej zupy na bloga. Jedli ją już chyba wszyscy moi znajomi, przepis się rozniósł po świecie a tu go jeszcze do tej pory nie było.

To jedna z zup nietypowych, która na pierwszy rzut oka może wydawać się dziwna, bo kto daje banany do zupy?, ale po pierwszym zrobieniu jej, wszystkie elementy wskakują na swoje miejsce i zupa plasuje się na mocnym miejscu w rankingu obiadowego topu.

Jest dość ostra, rozgrzewająca, a przy tym i słodka, i kwaśna - nic nie przesadzam. Gęsta, sycąca, bardzo aromatyczna. Taka w sam raz, żeby wrócić do domu, przebrać się w coś wygodnego, zasiąść w fotelu z poduszką na kolanach i z garnkiem w pobliżu, bo bez dolewek się nie obejdzie.

Zupa bananowa



Składniki:
2 kostki bulionu warzywnego
pierś kurczaka
1 cebula
1 por (biała część)
1 zielony ogórek
1 cytryna
2 duże banany lub 3 mniejsze
1 łyżka mąki
1 łyżka curry
1 łyżka imbiru w proszku lub świeżego startego

Przygotowanie:
Pierś pokroić w kostkę, cebulę i por w półkrążki. Ogórka w skórce kroimy w słupki. Cytrynę kroimy drobno w cząstki.

W garnku przygotować 1,5 l bulionu. Na patelni podsmażamy pierś obtoczoną w mące i imbirze i wrzucamy do gotującego się bulionu. Następnie podsmażamy cebulę i por i też wrzucamy do bulionu. Chwilę gotujemy i wrzucamy pokrojony ogórek, a po chwili cytrynę.

Banany kroimy w plastry i wrzucamy do zupy. Dodajemy łyżkę curry. Dosładzamy do smaku i jeszcze chwilę gotujemy.

czwartek, 6 stycznia 2011

Zupa z bakłażanów


Niejednokrotnie dzieliłam się tu moją miłością do bakłażanów - przerabianych u mnie na pesto, hummus, marynowanych i pieczonych. Ale zupy z nich do tej pory nie robiłam...

Teraz jadam głównie zupę, bo mogę nagotować jej cały gar i podjadać po powrocie do domu. Na nic innego niż odgrzewanie w tygodniu nie mam siły. Przepis ten dostałam od Emilii (od kogo ona to ma, to pewnie sama napisze w komentarzu) i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Ostra, aromatyczna, wydaje mi się, że marokańska z pochodzenia zupa. Nie mogłam przestać, dolewka za dolewką, nie chciałam skończyć, nie chciałam się z nikim podzielić! Bez dwóch zdań, najlepsza zupa jaką jadłam w życiu!

Zupa z bakłażanów



Składniki:
1 bakłażan
1 puszka ciecierzycy
1 puszka pomidorów krojonych
słoiczek koncentratu pomidorowego
1/3 słoika masła orzechowego
2 cebule
1 litr bulionu warzywnego
2 łyżki śmietany 18%
kilkucentymetrowy kawałek imbiru
chili w proszku, kumin, kolendra (najlepiej świeża), sól do smaku

Przygotowanie:
Bakłażana pokroiłam w kostkę, posoliłam i polałam oliwą - grillowałam w piekarniku 15 minut. Cebulę pokroiłam w półplasterki, imbir obrałam i starłam na drobnych oczkach.
Na patelni rozgrzałam 2 łyżki oliwy, podsmażyłam cebulę, dodałam imbir i przyprawy, smażyłam jeszcze chwilę. Dodałam pomidory i przecier, podusiłam kilka minut.
Przełożyłam wszystko z patelni do garnka, dodałam bakłażana.
Zalałam bulionem i zaczęłam gotować. Po 15 minutach, wrzuciłam odsączoną ciecierzycę. Wyłączyłam zupę. Odlałam pół kubeczka zupy, do niej dodałam masło orzechowe i wymieszałam dokładnie. Potem dodałam jeszcze 2 łyżki śmietany i znowu wymieszałam.
Sos wlałam do zupy i rozprowadziłam ostrożnie, żeby śmietana się nie zsiadła. Potem można jeszcze pogotować 20-15 minut do całkowitej miękkości bakłażana.
Posypać kolendrą i podawać. Całymi garnkami najlepiej:)

PS: Przepis trochę zmieniłam. Za pierwszym razem dałam jak w oryginale białą fasolę z puszki, ale ciecierzyca zdecydowanie lepiej pasuje. Potem dodałam jeszcze śmietanę. Ciekawe jak zupa ewoluuje przy kolejnym przygotowaniu...

niedziela, 12 grudnia 2010

Caldo verde - jarmuż na liscie zakupów



Mało kto wie jak wygląda, a jeszcze mniej co z nim zrobić albo jak smakuje. Niektórzy używają go jako odmianę dekoracyjnej sałaty, która po imprezie ląduje w koszu. Wielka szkoda, bo jarmuż ma nam sporo do zaoferowania. Witamina A, K i C, beta-karoteny, wapń i żelazo, ma silne właściwości przeciwzapalne i i sporo przeciwutleniaczy. Łatwiej będzie nam uświadomić sobie jego możliwości, gdy wiemy już, że należy do rodziny kapuścianych warzyw - świetnie więc sprawdza się w zupach i sałatkach. Ja dostrzegam go w sklepach dwa razy do roku - wczesną wiosną i w okolicach końca października - grudnia (po przymrozkach podobno jest najsłodszy). Macie więc ostatnią chwilę, żeby go spróbować. Chyba, że traficie na taki sprowadzany z Portugalii, Holandii czy Brazylii, gdzie jest bardzo popularny.

Jarmuż jest piękny - ma głęboki, ciemnozielony kolor, zwartą strukturę i karbowania na listkach. Jest sztywny, twardy, dlatego na surowo raczej się go nie jada. Po opłukaniu powinno się odciąć nożykiem liście od łodyg i posiekać je. Smakuje trochę jak kapusta albo nawet brokuły. Ma ostry, lekko goryczkowy smak, powiedziałabym też, że zawiera nuty orzechowe. Pokrojony drobno i sparzony pasuje do zwykłej tradycyjnej sałatki warzywnej, można go też podsmażyć z ostrymi kiełbaskami, ryżem, orzechami ziemnymi i sosem sojowym - mięknie wtedy w smażeniu i traci swoją lekko gumowatą strukturę.

Tu proponuję dziś tradycyjne caldo verde, portugalską potrawę - taki zielony kapuśniak.

Caldo verde




Składniki:
200 gr jarmużu, opłukanego i posiekanego w paski
4-5 ziemniaków
3 ząbki czosnku
200 gr kiełbasy z dużą ilością czosnku i pieprzu
1/2 puszki czerwonej fasoli (raczej powinna być biała, ale ja wolę tę)
litr bulionu z kury
gałka muszkatołowa, można podsypać też cząbru i majeranku
sól, pieprz, kilka łyżek oliwy

Przygotowanie:
Ziemniaki kroimy w kawałki, czosnek miażdżymy. Zalewamy to w garnku bulionem i gotujemy do miękkości ziemniaków. Po wyłączeniu rozgniatamy w zupie ziemniaki tłuczkiem, ma wyjść z tego mniej więcej puree. Wtedy dodajemy posiekany jarmuż i gotujemy z 10-15 minut do miękkości kapusty. W międzyczasie pokrojoną w plasterki kiełbasę podsmażamy na oliwie i wrzucamy do zupy. Dodajemy też przyprawy a na końcu odsączoną fasolę. Danie możemy posypać świeżą kolendrą.
Zupa jest ostra, sycąca dzięki ziemniakom i bardzo rozgrzewająca.

Zachęcam do eksperymentów z jarmużem, jak człowiek raz zacznie to okazuje się, że naprawdę wiele można z nim zdziałać.

wtorek, 30 listopada 2010

Biała ślepota



No to nas zasypało... Słowo tygodnia - inercja! Panuje jakiś bezczas, wyłączenie z normalnego trybu funkcjonowania. Wyznaczanie spotkań na daną godzinę odbywa się w stylu czasów, gdy zegarków jeszcze nie było - jak dotrę, to będę. Ludzie mają w końcu o czym rozmawiać z nieznajomymi na przystankach, kierowcy zatrzymują się na zasypanych poboczach, żeby zebrać z drogi pogubionych przechodniów.
Jest inaczej, nawet jeśli trudniej, a dla mnie to jednak pozytyw. Jak się tak patrzy na zasypany świat, to ma się wrażenie odświętności, oczyszczenia. Na mnie śnieg wpływa pocieszająco, jakby świat mówił, że wszystko będzie dobrze...

A jak już wróci się do domu po tym brodzeniu w śniegu, pieką uszy i bolą łydki od powolnego marszu, ciało aż błaga o ciepłą zupę!

Zupa curry



Składniki:
filet z piersi kurczaka
10 dag ryżu parabolicznego
2 cebule
4 marchewki
15 dag grzybów shiitake (inaczej poku), ale można je też zastąpić pieczarkami brunatnymi w razie problemów zaopatrzeniowych
2 łyżki przyprawy curry
natka pietruszki
2 litry wywaru warzywnego
opakowanie mrożonego groszku
mały kubek śmietany 18%
sól, pieprz

Przygotowanie:
Ryż ugotować na pół twardo, odsączyć.
Pierś pokroić w kostkę, przyprawić solą i pieprzem, obsmażyć na oleju.

Obrane cebule podzielić na ćwiartki, marchewki pokroić w plasterki, a grzyby w paseczki. W garnku składniki obsmażyć, posypać curry i zalać wywarem warzywnym. Gotować na małym ogniu 15 min. Dodać mięso i zamrożony groszek, pogotować jeszcze 10 minut. Zaprawić śmietaną. Dodać ryż, podgrzać i na talerzu posypać posiekaną natką pietruszki.

sobota, 2 października 2010

Żółty zamiast słońca



Podobno żółty działa pobudzająco i energetyzująco, krótko mówiąc, nastraja dobrze do życia. Nigdy nie przepadałam za tym kolorem, a na pomarańczowy to już jestem normalnie uczulona. Moje kolory to raczej czerń, szarość, butelkowa zieleń, różne odcienie fioletu, fuksja. W takich barwach czuję się bezpiecznie, kolory słoneczne w dużym natężeniu mnie drażnią.
Mam to posunięte do tego stopnia, że całe mieszkanie zrobiłam sobie w takiej ciemnej kolorystyce. Wino na ścianach, oliwka i czarna tapeta. Nie powiem żeby to był dobry pomysł, bo teraz często żartuję, że wracam do mojej 'trumny' a nie do domu. Ale na pewno jest stylowo, to trzeba przyznać.
Te słoneczne kolory toleruję tylko w jedzeniu. Żółta cukinia, kabaczek, dynia, papryka. Dla nich zrobię wyjątek. Dynia już leży na balkonie, więc pewnie pojawi się w kolejnym poście a gotową mam już zupę z cukinii, prosta do zrobienia a wygląda efektownie na talerzu. Nie jestem pewna, ale przepis mam chyba od Nigelli, trochę uległ z czasem zmianie.

Żółta zupa z cukinii



Składniki:
1 duża żółta cukinia (czasami robię wersję z żółtym kabaczkiem)
1 cytryna
1 duża biała cebula
1 litr rosołu z kury
1 torebka ryżu basmati
1 łyżeczka kurkumy
1/2 łyżeczki suszonego tymianku
1/2 łyżeczki szafrany
świeży koperek
2 łyżki oliwy

Przygotowanie:
Ryż ugotować na pół twardo. Cukinię obrać, pokroić w kostkę. Zetrzeć skórkę z cytryny, cebulę pokroić w kostkę. Na oliwie podsmażyć cebulę z cukinią i kurkumą, dodać skórkę i jeszcze chwilę podsmażyć. Wlać bulion i zagotować. Wlać sok z połówki cytryny, wsypać tymianek i szafran i jeszcze pogotować na wolnym ogniu. Wrzucić ryż i chwilę pogotować. Jeśli trzeba, posolić. Posypać zupę świeżym koperkiem.
Jeśli ktoś nie lubi zup z ryżem, może go nie dodawać, a zupę jeść z groszkiem ptysiowym. Wtedy też dobre.

środa, 28 lipca 2010

I już czas na zupę...



Są czasem i takie dni, kiedy życie jednak jest dużo ciekawsze od Internetu, nawet od prowadzenia bloga o jedzeniu.
Dlatego, kiedy wracam do domu, skonana, i w głęboko nasuniętych na nos okularach, choć nie ma słońca - najbardziej lubię się przejrzeć w talerzu zupy.
Myślałam, że jeszcze długo nie będzie na nie chęci, ale jak widać, gar kapuśniaku bardzo się przydał.

Kapuśniak z pomidorami




Składniki:
1/2 główki młodej kapusty
puszka pomidorów w kawałkach bez skórki lub ok. 300 gr. świeżych, sparzonych i pokrojonych w kawałki
1 duża cebula
3 młode marchewki
2 ziemniaki
Oliwa
kminek, kapka tabasco, odrobina cukru do smaku
litr bulionu z kury

Przygotowanie:
Poszatkować kapustę, obrać marchew i ziemniaki, pokroić na kawałki. W dużym garnku rozgrzać 2-3 łyżki oliwy, podsmażyć cebulę pokrojoną w piórka. Gdy się zeszkli, wrzucamy kapustę, gdy zacznie mięknąć solimy do smaku. Dodajemy bulion (w razie potrzeby dolewamy jeszcze wody) i wrzucamy marchew i ziemniaki. Po 5 minutach dodajemy pomidory. Zmniejszamy ogień, przykrywamy i gotujemy jeszcze 10 minut. W międzyczasie doprawiamy cukrem, tabasco i kminkiem.
Ja podawałam zupę ze świeżym koperkiem.

Przepis pochodzi z serwisu Ugotuj to - nie było w nim jednak kminku, marchwi i ziemniaków.

sobota, 5 czerwca 2010

Pomidorowa nietypowa



Tym daniem testowałam nowe talerze. Zawsze jadałam zupy w miseczkach, nie byłam fanką typowych talerzy do zupy, za bardzo kojarzyły mi się z rodzinnym, niedzielnym obiadem z pompą (nie żebym kiedyś w takim uczestniczyła!).
Do czasu gdy zobaczyłam w Almi Decor te piękne kremowe talerze ze złotym zdobieniem,, takie trochę retro, wyglądające na starą rodzinną porcelanę. Kupiłam, na dodatek na przecenie 50% - zresztą fanki tego sklepu pewnie wiedzą, że jak się tam odpowiednio często zagląda, to można upolować naczynia czy kubki dużo taniej niż sugeruje pierwotna cena.
Do tego zupa, która w zeszłym roku była moim przebojem jesieni. Z zup najbardziej lubię pomidorową, tak na 3 różne sposoby, na zmianę. Ten przepis ostatnio stale na pierwszym miejscu. Pochodzi z dawnego numeru Kuchni.

Zupa pomidorowo-imbirowa



Składniki:
1 puszka krojonych pomidorów
4 łodygi selera naciowego
5-cm kawałek imbiru
dymka
1/2 szklanki soku jabłkowego
litr bulionu warzywnego
oliwa z oliwek
biały pieprz mielony
1 łyżka soku z cytryny plus łyżeczka otartej skórki (mój dodatek)
1/2 kubeczka jogurtu naturalnego
drobny makaron - np. gwiazdki lub ryżowy (w przepisie były rurki razowe)
drobny szczypiorek

Przygotowanie:
Osobno gotujemy kluseczki i studzimy.
Na oliwie w garnku podsmażamy pokrojoną dymkę, dodajemy pokrojony w kawałki seler naciowy, starty na drobnych oczkach imbir i skórkę cytrynową - smażymy chwilę. Dodajemy pomidory z puszki i jeszcze parę minut smażymy. Powoli dolewamy bulion i wlewamy sok jabłkowy. Doprawiamy solą i białym pieprzem, oraz sokiem z cytryny. Zagotowujemy szybko i zdejmujemy zupę z ognia (chodzi o to żeby pomidory nie rozpadły się na miazgę). Jogurt mieszamy z zupą żeby nie zsiadł się w garnku i powoli wlewamy do zupy mieszając całość.
Zalewamy kluseczki zupą i posypujemy szczypiorkiem.

Choć akcja pomidorowa Katarzyny na Durszlaku promuje pomidory świeże, to dodaję do niej przepis, myślę że ze świeżymi będzie nawet lepsza.


niedziela, 23 maja 2010

Jak dla lalki



Niedziela rano, pora na wypasione śniadanie, jakiego nie jada się w tygodniu. A tu propozycja francuskiej artystki, Stephanie Kilgast, która miniaturyzuje jedzenie. Przygotowuje maleńkie kopie w skali 1:12 w stosunku do oryginału, które wyglądają jak prawdziwe. Tu na zdjęciu właśnie kontynentalne śniadanie z rogalikami, marmoladą i dobrą kawą. Następne zdjęcie to wersja dla tych, co się lubią dobrze pożywić z samego rana. Nie pytajcie jaki jest sens takiego pomniejszania, wystarczy nam podziw dla zręcznej ręki i oko do detali.





Tę francuską artystkę znalazłam na stronie Etsy, gdzie można kupić jej mini-dzieła. TU podajęlinka do jej strony. Można tam kupić również biżuterię z jedzeniem, mnie podobały się kolczyki z plastrami łososia.

A moja propozycja na dziś nie jest miniaturowa, choć na pewno równie lekka. Szybka do zrobienia, żeby zająć się innymi rzeczami, to zdecydowanie nie jest dzień na gotowanie. Fenkuł jest u nas wciąż mało znany, a zupa z nim, czy risotto jest rewelacyjne.

Zupa z kopru włoskiego (fenkułu)



Składniki:
1 duża bulwa kopru włoskiego
1 por
1 dymka
litr rosołu drobiowego
kilka łyżek oliwy z oliwek
100 gr ryżu basmati
1/2 kubeczka gęstej śmietany
pęczek koperku
sok z połowy cytryny i 1 łyżka skórki z cytryny

Przygotowanie:
Ugotować wcześniej ryż. Fenkuł pokroić w cienkie plasterki a potem jeszcze na drobniejsze kawałki, por pokroić również w cienkie plasterki, tak samo cebulkę - ale bez szczypioru.
Rozgrzać w garnku oliwę, podsmażać fenkuł, por i cebulkę, dodać startą skórkę z cytryny. Dodać 2 szklanki bulionu i zostawić na wolnym ogniu, póki koper sie nie ugotuje. Często mieszać, żeby dobrze się przetarło. Potem dolewać resztę bulionu. Posolić, popieprzyć, wlać sok z cytryny. Zagotować pod przykryciem, potem zmniejszyć ogień i jeszcze chwile podusić. Wlać śmietanę (uprzednio wymieszać ją z kilkoma łyżkami zupy, żeby się nie zsiadła), przelać do miseczek z ryżem.
Posypać obficie koperkiem.
Zamiast ryżu można zupę podawać z grzankami, albo wsuwać ją z preclem piwnym (uwielbiam je).

niedziela, 18 kwietnia 2010

Czosnek party - zupa czosnkowa



Spodobał mi się ten pomysł od razu. Gdy Kuchnia Ireny i Andrzeja zaproponowała na Durszlaku Dzień Czosnku (tutaj), zaraz się dołączyłam.
Nie będę się rozpisywała o właściwościach czosnku, bo to nudne i każdy wie, ale powiem tylko, że choć rzadko występuje w roli głównej, nie można się bez niego w kuchni obyć, podobnie jak bez cebuli.
Choć zwykle znajduje się na końcu składników przepisu, potrafi zdominować całą potrawę, nadać jej specjalny, na długo potem odczuwalny w ustach smak.

Kiedyś moja koleżanka opowiadała mi, że razem ze znajomymi lubią sobie czasem urządzić czosnkową imprezę. Wtedy jedzą same potrawy z czosnkiem, śmieją się z otwartymi ustami i nie przejmują się, że ktoś im powie, że powinni poczęstować się gumą do żucia. Pisałabym się na taką imprezę bez pytania o menu.

Proponuję dziś zupę, która ma w sobie masę czosnku a którego wcale nie czuć potem na języku. Jest słodkawa, pachnąca i bardzo sycąca już po małej miseczce. Następnym razem spróbuję popracować nad jej kolorem, ale to był mój pierwszy raz z tym przepisem. Darujcie więc jej brunatność, smak to wynagradza.

Zupa czosnkowa



Składniki:
pół główki czosnku, dałam jakieś 8 ząbków
2 średniej wielkości białe cebule
litr wywaru z kury lub warzywnego
2 jajka
2 łyżki oliwy
łyżeczka kolendry
bochenek chleba o grubej skórce

Przygotowanie:
Cebule obieramy i kroimy w grubszą kostkę, czosnek obieramy i siekamy na kawałki. Wrzucamy na gorącą oliwę i posypujemy kolendrą. Smażymy w garnku aż zmiękną. Zalewamy bulionem i gotujemy kilka minut, dosalamy i dopieprzamy do smaku.
Gdy zupa lekko przestygnie, wbijamy rozbełtane wcześniej jajka i energicznie mieszamy aby roztrzepały się w zupie.
Odkrawamy wierzch chleba i wybieramy miąższ z środka. W przepisie polecano bochenek z pszennej mąki, ja jednak użyłam ciemnego chleba z ziarnami. Miąższ wrzucamy kawałkami do garnka i miksujemy blenderem. Trzeba sprawdzać czy zupa nie jest za gęsta i ewentualnie dolać wody.
Podajemy zupę w wydrążonym spodzie chleba zamiast w miseczce. Uwierzcie, to naprawdę solidne naczynie i zupa nie przecieknie. A bardzo fajnie wybiera się łyżką zupę z takiego bochenka.

Przepis, co mnie samą zaskoczyło, pochodzi z gazetki jaką rozdają w Biedronkach. Jego autorem jest Maciej Kuroń. Nie było w nim kolendry.



Z czosnkowym pozdrowieniem, smacznego!

środa, 7 kwietnia 2010

Na odwyku



Niestety, już po świętach, Czas wrócić do rzeczywistości i za nie teraz odpokutować. Oczywiście co roku obiecuję sobie, że nie będę się objadała, po czym bierze to w łeb. Może po prostu oszukiwanie się, że tym razem będzie inaczej, należy do części tradycji?

W każdym razie teraz jestem tak nasycona jedzeniem, że na sam jego widok robi mi się słabo. Pora więc na odtrucie organizmu i zbicie cholesterolu.
Rewelacyjna jest na to wiosenna zupa warzywna. Prawie nie ma w niej tłuszczu, nie ma też mięsa. Sam warzywny wywar.
Jak dobierzecie smaki, zależy tylko od was. Zamiast tego, co proponuję poniżej, można też dodawać brokuły z czerwoną fasolą, albo pomidory z puszki. Można spróbować z soczewicą albo brukselką, jakie kto ma upodobania.
A po kilku dniach jedzenia takiego obiadu, człowiek czuje się zdecydowanie lżej na duszy i ma więcej energii.

Trawę cytrynową kupiłam przez Internet, oczywiście lepiej użyć świeżej, ale nie zawsze jest pod ręką. Polecam ją wszystkim do zup, potraw chińskich i do herbaty. Jest trochę twarda, niektórym może to przeszkadzać, ale daje tak ciekawy aromat, że warto choć raz spróbować jej w zupie.

Wiosenna zupa warzywna



Składniki:
nieduża kapusta pekińska
2 średnie cebule, można dodać białą i czerwoną
4 łodygi selera naciowego
2 duże marchewki
1 pietruszka
kawałek selera
pół rzodkwi białej
puszka kukurydzy
garść zielonego groszku mrożonego
2 litry warzywnego bulionu
łyżka stołowa suszonej trawy cytrynowej
łyżka zielonej ziołowej przyprawy do zupy
łyżka oliwy z oliwek
sól, pieprz

Przygotowanie:
Warzywa obrać i pokroić w półplasterki, kapustę posiekać.
Seler naciowy i cebulę podsmażyć w garnku na oliwie, stopniowo wrzucać kapustę pekińską i mieszać energicznie, żeby odparowała z niej woda. Zalać warzywa gorącym bulionem i doprowadzić do wrzenia.
Dodać plasterki marchwi, pietruszki, rzodkwi oraz cały kawałek selera. Wsypać trawę cytrynową i ziołową przyprawę, osolić i dodać pieprz. Gotowanie potrwa 10-15 minut, sprawdzajcie po marchewce czy zupa już dobra.
Pod koniec gotowania wsypać mrożony groszek i odsączoną kukurydzę.
Ja na minutę przed wyłączeniem dodałam jeszcze świeżej zielonej cebulki, żeby chrupało w zębach.

sobota, 20 marca 2010

Zamiast drugiego dania



Zabieram się dzisiaj za porządki, koniec tego nieróbstwa! Plan jest taki, żeby wysprzątać całe mieszkanie w jeden dzień, czy się uda, zobaczymy. Nie będę miała czasu na przygotowanie obiadu,więc zapobiegliwie już wczoraj ugotowałam zupę, która będzie mi musiała wystarczyć.

Grochówka nie jest może specjalnie wykwintna, ale bardzo pożywna. Jadam ją bardzo rzadko, zwykle poza domem, a tym razem robiłam ją według nowej kombinacji. Wykorzystałam dwa przepisy z małej książeczki "Najsmaczniejsze zupy" Poradnika Domowego, bo nie mogłam zdecydować się który zrobić. A zupa wyszła dzięki temu pełniejsza. Dodałam dużo marchwi, więc jest niemal słodka - bardzo gęsta i pachnąca wędzonką.

Chlebek, który widać na zdjęciu, to orzechowy - najlepszy kupny, jaki jadłam - z niesamowitej piekarni koło mojego domu, której należy się chyba osobny post. Ale to już innym razem.

Grochówka z wędzonką




Składniki:
1/2 kg grochu łupanego
2 żeberka
spory kawałek boczku wędzonego, jakieś 250 gr
200 gr kiełbasy wędzonej
kabanos wędzony, 1-2 laski
3-4 marchewki
2 pietruszki
1 seler
4-5 ziemniaki
2 ząbki czosnku
1 cebula
2 listki laurowe
ok. 8-10 ziaren ziela angielskiego
1 łyżeczka cząbru
1 łyżka majeranku suszonego
sól, pieprz

Przygotowanie:
Namocz na kilka godzin groch. W osobnym garnku zalej żeberka, liście laurowe i ziele angielskie 1,5 litra wody i gotuj 20-25 minut. Dodaj namoczony groch, zagotuj i zdejmij dokładnie całą pianę. Wrzuć włoszczyznę, ziemniaki (część pokrój w kostkę, 2-3 wrzuć całe) i wyciśnij oba ząbki czosnku praską. Dopraw solą i pieprzem, gotuj dalej aż włoszczyzna zrobi się miękka.

W międzyczasie pokój w kostkę boczek i kiełbasy, podsmaż na odrobinie oliwy, bo tłuszcz i tak się lada moment wytopi. Dodaj cebulkę pokrojoną w kostkę i zasmaż. Gdy włoszczyzna już się podgotuje, dodaj smażonkę do zupy i pogotuj jeszcze parę minut.

Wyjmij z zupy włoszczyznę z całymi ziemniakami. Ziemniaki z pietruszką rozgnieć widelcem i wrzuć z powrotem do zupy. Marchewkę pokrój w plasterki i ponownie włóż do garnka. Dopraw zupę majerankiem i cząbrem, podgrzej jeszcze moment i wyłącz.

Gdy ostygnie, wyjmij żeberka, obierz z mięsa i wrzuć je z powrotem do zupy. Resztki koniecznie zostaw podwórkowym psom, im też należy się coś od życia;-)

Zupa opisana - ja wracam do sprzątania!

sobota, 6 marca 2010

Irańska zupa cebulowa



Pamiętacie taką książkę "Zupa z granatów" Marshy Mehran? Wydało ją kilka lat temu Wydawnictwo W.A.B. w słynnej serii 'z miotłą', na którą składają się różne ciepłe, emocjonalne książki napisane przez kobiety dla kobiet.
Nie jestem zwolenniczką filmów czy książek tylko dla jednej płci, bo dobra twórczość powinna być dla ludzi po prostu, a jednak "Zupa z granatów" okazała się dla mnie przebojem z pewnego powodu.
Dziś, po kilku latach, pamiętam tylko, że była to książka bardzo aromatyczna, przepełniona zapachami przypraw i dalekowschodnich potraw. Bohaterkami były 3 siostry Aminpour, które uciekając przed dyktaturą w Iranie trafiły do małego miasteczka w Irlandii, by tam zacząć nowe życie jako właścicielki rodzinnej restauracji. Początkowa niechęć lokalnych mieszkańców ustępuje oczywiście rozkochaniu w kuchni sióstr. Piękna idea, wielkie marzenie wielu z nas o zmianie swojego życia znajduje tu ujście. Do tych, którym podobał się koncept sprzedania swojego dobytku i zamieszkania w Toskanii (z innej słynnej książki), ta z pewnością trafiła. Co jednak było w niej ciekawego, to przepisy zamieszczone w każdym rozdziale. Pamiętam taki na wodę różaną czy gołąbki dolme, ja jednak spisałam wtedy tylko jeden, dzięki któremu odkryłam czarnuszkę.

Irańska zupa cebulowa to moja zimowa rewelacja. Gotuje się jej cały gar, cały dom pachnie a brzuch się rozgrzewa. Nie przeszkadza wcale ogromna ilość cebuli w niej zawarta, ani to, że je się ją potem kilka dni. Nie wiem niestety na ile oryginalny jest przepis, który podam, bo ulegał chyba jakiejś modyfikacji przez ten czas a nie mam książki aby do niej zerknąć w tej chwili.
W każdym razie, ponieważ złożyła mnie teraz choroba, cieszę się, że mogę sobie odgrzać właśnie miskę cebulowej. Może postawi mnie na nogi, bo wieczorem muszę się zreaktywować na koncert Anity Lipnickiej i nie ma, że boli.

Irańska zupa cebulowa z soczewicą




Składniki:
6 + 1 cebula
300-400 gr czerwonej soczewicy
4-5 ząbków czosnku
2 łyżeczki kuminu
2 łyżeczki czarnuszki
1 łyżeczka kurkumy
1/ łyżeczki kolendry mielonej
litr bulionu z kury, 500 ml wody przegotowanej
oliwa z oliwek
sól

Przygotowanie:
Soczewicę zalać wodą i ugotować według przepisu, czyli na wolnym ogniu dusić z 10 minut. Odcedzić i odstawić.
6 cebul pokroić w piórka, czosnek wycisnąć praską na talerzyk. Przygotować bulion. W wielkim garnku podsmażyć na oliwie czosnek z cebulą - jak tylko zmiękną, dodać kumin, kolendrę i kurkumę. Smażyć kilka chwil aż cebula obklei się przyprawami, zmięknie i zacznie uwalniać się ostry aromat. Zalać całość bulionem, wymieszać. Gdy zacznie się gotować, dodać soczewicę i ewentualnie dodać wody, jeśli jest za gęsto. Posolić zupę i dodać czarnuszkę. Ponownie doprowadzić do wrzenia, a potem gotować na małym ogniu pod przykryciem jakieś 20-30 minut.
Gdy zupa ma być podana, pokroić tę dodatkową 1 cebulę w piórka i podsmażyć ją na patelni na oliwie aż zacznie się brązowić i posypać nią zupę w miseczce po wierzchu. Podawać ze świeżym chrupiącym chlebem, który można zamaczać w zupie, tak smakuje najlepiej.

PS: Zawsze dodawałam całą paczkę soczewicy, ale wtedy zupa jest bardzo gęsta, ilość tę można więc moderować, choć 200 gr to na pewno będzie za mało. Cebuli można dodać więcej lub mniej, też w zależności jak kto woli.
Oryginalnie zupa chyba miała być gotowana dłużej, ale ja nie lubię gdy cebula kompletnie się rozpada, stąd też krótszy czas przygotowania.

sobota, 13 lutego 2010

Grzanie od środka




Co tu dużo mówić, koncert Depeche Mode był rewelacyjny! Olbrzymie przeżycie, duże emocje (szczególnie podczas wykonywania "Home"), chociaż przy moim wzroście musiałam nieźle wyciągać szyję. Początkowo, zanim nie stanęłam w dobrym miejscu, ktoś obok musiał mówić mi: "słuchaj, Dave już wyszedł na scenę", bo nie widziałam nic! Nie jestem zwolenniczką siadania na trybunach na koncertach, bo nie po to się płaci za bilet, żeby potem siedzieć jak w domu na kanapie. Muszę jednak opracować lepszy sposób niż stanie w tłumie spomiędzy którego nie widzę nie tylko mimiki wykonawcy, ale i jego samego...

W trakcie koncertu, koleżanka dostała smsa, że Alexander McQueen - moje modowe guru, człowiek o niezwykłym talencie, wyobraźni i osobowości - popełnił samobójstwo. Dla świata mody to tak jakby umarł Michael Jackson, strata niepowetowana, tym bardziej, że McQueen był u szczytu kariery, jego dwie poprzednie kolekcje były rewelacyjne a za kilka tygodni miał pokazać następne swoje prace. Jakoś do dziś nie mogę się z tego otrząsnąć, oglądam jego stare pokazy, przeglądam zdjęcia w Internecie i naprawdę, ściska za gardło.
Strasznie jakoś przykro, że zaraz gdy podano informację o jego śmierci, zapewniono, że pomimo śmierci kreatora, marka McQueen przetrwa, a klientki będą mogły dalej kupować rzeczy z tym logo. Choć teraz pewnie za wyższą cenę.

Wspominałam koncert i McQueena przygotowując bardzo smaczną, słodko-kwaśno-ostrą zupę według przepisu Marty Gessler. Te 3 smaki świetnie się ze sobą łączą, imbir po prostu rozpala wnętrzności a i kolor jest jakiś taki pocieszający.

Zupa marchwiowo-pomarańczowa z imbirem

Składniki:
4 duże marchewki
2 pomarańcze
1 cebula biała
kawałek imbiru
3/4 litra bulionu warzywnego
2 łyżki oliwy
sól, pieprz
śmietana



Przygotowanie:
Marchewki umyć, obrać i pokroić w kawałki. Pomarańcze sparzyć i otrzeć z obu skórkę, a następnie wycisnąć sok, dodając trochę miąższu. Cebulę pokroić w dużą kostkę. Imbir obrać i zetrzeć na tarce
W garnku rozgrzać oliwę i smażyć na niej cebulę, imbir i marchew. Zalać gorącym bulionem i gotować aż marchew będzie miękka. Pod koniec gotowania wsypać połowę skórki pomarańczowej. Dolać sok pomarańczowy, doprawić do smaku. Zostawić do wystygnięcia a potem zmiksować.



Podawać z łyżką śmietany, posypane skórką pomarańczową.

PS: W oryginalnym przepisie nie było imbiru, była za to mięta.

Julia, Wszystkiego Najlepszego, raz jeszcze!!!

czwartek, 21 stycznia 2010

Nowe zastosowanie dla oscypka


Jak to jednak czasem przypadkowo można wpaść na dobry pomysł. Pewnie gdyby w mojej lodówce nie leżał oscypek, czekając na coś więcej niż zwyczajne zjedzenie go przed telewizorem, nie wpadłabym na to, żeby go użyć do zupy...

A jednak, pomysł okazał się rewelacyjny.
Zwykły, choć też bardzo smaczny, krem z brokułów zyskał dzięki temu zupełnie inny posmak wędzonki, choć nie ma w nim grama kiełbasy.

Dostałam serek w transporcie prosto z gór, chociaż podobno nie może to być prawdziwy świeży oscypek. Jakby się zastanowić to nic dziwnego, że ponieważ owce zimą trawy nie jedzą, to nie są dojone. Jeśli więc kupujemy oscypka w styczniu (sezon trwa od maja do października, gdy owce są wypasane na halach), to albo jest mrożony, albo wcale nie jest zrobiony z mleka owczego - co chyba gorzej. Za to który to rodzaj, nie zgadniemy, bo podobno cepry się nie poznają;-)

W każdym razie, mnie smakował jak prawdziwy i nie będę dociekać. Ponieważ i tak codziennie przedzieram się przez jakieś koszmarne zaspy, przeklinając komunikację miejską, czułam się jak w Tatrach, chociaż przez dwa dni...

Krem z brokułów z oscypkiem


Składniki:
Duże brokuły
2 średnie ziemniaki
duża marchewka
biała cebula
oscypek - 2-3 plastry dużego wędzonego, lub 1 mały
oliwa z oliwek
śmietana
sól, pieprz, może być ząbek czosnku - ale ja tym razem nie dodałam

Przygotowanie:
Cebulę kroimy w półplastry, ziemniaki obrane w kawałki, podobnie jak obraną marchewkę. Brokuły rozdzielamy na mniejsze różyczki.
Na rozgrzanej oliwie podsmażamy w garnku cebulę, ziemniaki i marchew. Gdy trochę zmiękną, dodajemy brokuły i jeszcze smażymy chwilę.
Zalewamy wszystko gorącą wodą i doprowadzamy do wrzenia, przyprawiając. Gotujemy aż warzywa będą miękkie. Wrzucamy do zupy pokrojony w kawałki oscypek i zostawiamy garnek do wystygnięcia żeby wywar nasiąknął smakiem sera.

Już chłodny wywar miksujemy blenderem i ponownie podgrzewamy. Zabielamy śmietaną wedle smaku. Zupa rozgrzewa i syci naprawdę na długi czas.