Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcesoria kuchenne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcesoria kuchenne. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 marca 2011

Uprasowana zastawa


Jakoś znowu modowo w kolejnym poście. Zastawa dla fashionistek tym razem...
Nie mogłam się oprzeć żeby nie dodać tych kilku zdjęć. Niedługo czeka mnie przeprowadzka i pewnie będę miała pretekst, żeby kupić kilka nowych naczyń. Te od Marianny Van Ooij nadawałyby się idealnie:)
Nie powiem żeby to, co mam włożyć następnego dnia, zajmowało mnie bardziej niż to, co mam zjeść, ale ilość czasu, którą poświęcam myślom o modzie i o kuchni pewnie jest podobna.



Niezwykle dekoracyjna ceramiczna zastawa "Dressed for dinner", holenderskiej projektantki, ozdobiona jest odciskami zaprasowanej koszuli, kawałka rękawa czy kołnierzyka. W białym tworzywie zatopione są guziki i agrafki, a mała miseczka rozpina się jak zamek u kurtki. Proste a jakie odkrywcze! Naczynia są tak minimalistyczne, że chyba byłoby szkoda zaburzyć tę prostotę jakimkolwiek jedzeniem.

Źródło: Domoteka, Trendland

I jeszcze news z ostatniej chwili: wkrótce (dokładnie 5 maja) na rynku pojawi się książka "Gotuj z Julią Child", pozycja, która dawno powinna była trafić do polskich księgarni.



Z notki Wydawnictwa Literackiego:
"Co wyciąć kurczakowi, żeby płasko leżał na brytfannie? Jak piec, żeby skórka była chrupiąca? W jaki sposób zmieniać smaki potraw, używając różnych dodatków? Dowiesz się z kulinarnego niezbędnika 'Gotuj z Julią Child'. Słynna szefowa kuchni, która przed laty rozbudziła w Amerykach miłość do gotowania, w tej niewielkiej książeczce pisze o wszystkim, co początkujący kucharz wiedzieć powinien. Uczy dzielić, członkować i nacinać mięsa, wylicza garnki i naczynia maści wszelakiej, które powinny znaleźć się w każdej kuchni, przekonuje do używania miksera i daje dziesiątki innych pożytecznych rad.

czwartek, 25 listopada 2010

Nawet w kuchni musi być modnie



Ponieważ gotowanie domowe jest coraz bardziej popularne, powstaje coraz więcej 'niezbędnych' gadżetów, które na tym żerują.
Najnowsza propozycja, która wpadła mi w oko to fartuszki Cookie, zaprojektowane przez polski sklep 'Look Like Cookie'. Jest osiem modeli, z czego dwa są męskie. Fartuchy mają różne rozmiary, wszystkie jednak są śnieżnobiałe, i stylowo skrojone. Może nie według trendów z tego sezonu, bo z założenia powinny chyba starczyć na dłużej, ale wyglądają modnie - są zupełnym zaprzeczeniem typowej podomki lub stylonowego cuda w groszki z falbankami na ramionach -(moje wyobrażenie o fartuszku).



Pomysł ciekawy, choć propozycja żeby nakładać go na bieliznę lub na gołe ciało trochę śmieszna, kto gotuje to wie o co chodzi. Nikt normalny nie robi tego w szpilkach, kręcąc pupą przed swoją widownią. Wtedy chyba naprawdę nie o jedzenie chodzi...
Sporym minusem jest cena - bo jednak 150 - 200 zł wolałabym wydać na ciuch prawdziwy albo na jakieś fajne akcesoria kuchenne.
Może więc dobre to na prezent? Ja bym się nie obraziła, chociaż obawiam się, że nie chcąc go pobrudzić, trzymałabym go stale w szafie. Nie mam do ubrania nic białego (może gdyby sprzedawano je w wersji czarnej?), i nigdy nie zakładam fartucha - po prostu jakoś się nie brudzę.

Podsumowując, pomysł fajny, marketingowo nośny, tylko chyba niezbyt sprawdzi się w praktyce.
Ale, oceńcie sami... - www.looklikecookie.com

Zdjęcia: mat. promocyjne

sobota, 5 czerwca 2010

Pomidorowa nietypowa



Tym daniem testowałam nowe talerze. Zawsze jadałam zupy w miseczkach, nie byłam fanką typowych talerzy do zupy, za bardzo kojarzyły mi się z rodzinnym, niedzielnym obiadem z pompą (nie żebym kiedyś w takim uczestniczyła!).
Do czasu gdy zobaczyłam w Almi Decor te piękne kremowe talerze ze złotym zdobieniem,, takie trochę retro, wyglądające na starą rodzinną porcelanę. Kupiłam, na dodatek na przecenie 50% - zresztą fanki tego sklepu pewnie wiedzą, że jak się tam odpowiednio często zagląda, to można upolować naczynia czy kubki dużo taniej niż sugeruje pierwotna cena.
Do tego zupa, która w zeszłym roku była moim przebojem jesieni. Z zup najbardziej lubię pomidorową, tak na 3 różne sposoby, na zmianę. Ten przepis ostatnio stale na pierwszym miejscu. Pochodzi z dawnego numeru Kuchni.

Zupa pomidorowo-imbirowa



Składniki:
1 puszka krojonych pomidorów
4 łodygi selera naciowego
5-cm kawałek imbiru
dymka
1/2 szklanki soku jabłkowego
litr bulionu warzywnego
oliwa z oliwek
biały pieprz mielony
1 łyżka soku z cytryny plus łyżeczka otartej skórki (mój dodatek)
1/2 kubeczka jogurtu naturalnego
drobny makaron - np. gwiazdki lub ryżowy (w przepisie były rurki razowe)
drobny szczypiorek

Przygotowanie:
Osobno gotujemy kluseczki i studzimy.
Na oliwie w garnku podsmażamy pokrojoną dymkę, dodajemy pokrojony w kawałki seler naciowy, starty na drobnych oczkach imbir i skórkę cytrynową - smażymy chwilę. Dodajemy pomidory z puszki i jeszcze parę minut smażymy. Powoli dolewamy bulion i wlewamy sok jabłkowy. Doprawiamy solą i białym pieprzem, oraz sokiem z cytryny. Zagotowujemy szybko i zdejmujemy zupę z ognia (chodzi o to żeby pomidory nie rozpadły się na miazgę). Jogurt mieszamy z zupą żeby nie zsiadł się w garnku i powoli wlewamy do zupy mieszając całość.
Zalewamy kluseczki zupą i posypujemy szczypiorkiem.

Choć akcja pomidorowa Katarzyny na Durszlaku promuje pomidory świeże, to dodaję do niej przepis, myślę że ze świeżymi będzie nawet lepsza.


środa, 14 kwietnia 2010

Rewolucja w kuchni




Dziś trochę z innej beczki... Natrafiłam na kilka ciekawych pomysłów na ultra-nowoczesną kuchnię. Są to oczywiście tylko projekty lub prototypy, ale w zamierzeniu mają zrewolucjonizować nie tylko wygląd kuchni przyszłości, ale i jej użyteczność.

***
Ciekawie wygląda zlew połączony z rozdrabniarką odpadów, której w naszych kuchniach jeszcze się raczej nie instaluje. Deskę kładzie się na brzegu i przy obieraniu cebuli przykładowo, tylko zsuwa się ręką obierki do futurystycznego pojemnika przypominającego równię pochyłą. Za dotknięciem może się on zmienić w wodny wodospad, czyli zlew. Panel ten sterowany jest elektronicznie, aktywować go można tylko ręką ludzką, nie ma więc możliwości, że rozdrabniarka uruchomi się przypadkowo. Autorką pomysłu jest Anne Kitzmiller.



***
Nie pogardziłabym inteligentną lodówką, która wie co posiada w środku i może wysłać ci wiadomość na telefon, jaki jest stan jej zawartości i co możesz przygotować na obiad z tego, co jest w domu. Projektant Kim Otto zmienił lodówkę z elektronicznym panelem wyświetlania na lodówkę z wbudowanym komputerem. rejestruje ona każdy wkładany do niej artykuł spożywczy i potem sama szuka przepisu, do którego można wykorzystać jej zawartość. Dlatego może cię znienacka poinformować, że zabrakło ci w domu śmietany...



***
Kiedy mieszka się w kawalerce, przestrzeń jest na wagę złota. Electrolux Dining Table Petra Kubika ma z definicji być urządzeniem, które służy do wszystkiego związanego z gotowaniem, a jest 'tylko' stołem. Można na nim kroić i odpady od razu zgarniać do specjalnego pojemnika, potem można go spłukać wodą z minizlewu, który znajduje się w stoliku. W trakcie przygotowania posiłku można popijać wino, które chłodzi się w środkowej części stołu, gdy płyta grzewcza umieszczona w stoliku gotuje nasz obiad. Do tego mamy tam minizmywarkę, toster, maszynę do kawy, dystrybutor wody, minimikrofalę, i spiżarkę. Aż trudno uwierzyć, że to wszystko mogło się tam zmieścić! na dodatek, blat to panel dotykowy, dzięki któremu można połączyć się z Internetem, można z niego ściągnąć sobie wzór serwety czy zwyczajnie sprawdzić dzisiejszą prasę.


***
Bezprzewodowe gotowanie to pomysł Davida Barry'ego i Laurence'a Finnegana, którzy opracowali specjalny system Lotus. Zestaw talerzy, które mogą działać w zespole lub osobno ma funkcję grill, wok, talerz indukcyjny i jeszcze inne. Cudo to opiera się na zjawisku akustycznej indukcji, które do bezprzewodowego przesyłu energii wykorzystuje pole magnetyczne. Talerze na dodatek nie nagrzewają się i łatwo je myć. Idealne rozwiązanie na piknik czy biwak.



***
Mnie osobiście bardzo podoba się kuchenne stanowisko pracy. Specjalnie zaprojektowany blat na kółkach, który posiada wnękę na laptopa, tak, żeby podczas gotowania można było czatować, sprawdzać przepisy (jako że funkcjonują już elektroniczne książki kucharskie) czy robić cokolwiek innego. Na dodatek Workstation 1 autorstwa Schulte Design posiada panel z mlecznego szkła, który można zasunąć kryjąc laptopa, gdy danie ma już być podane. Z boku jest też szuflada z przegródkami na różne dokumenty i potrzebne drobiazgi.



***
Nie wiem czy jesteśmy już gotowi na tak nowoczesne rozwiązania, jednak dobrze wcześniej wiedzieć jak ma wyglądać nasza przyszłość. Rzeczywiście, projektanci dwoją się i troją, żeby zawojować rynek, a przyjacielem kobiety podobno dalej jest zmywarka.
Ja sama nawet tej nie posiadam...

wtorek, 2 marca 2010

Z nadgryzionej miseczki


Odkąd zaczęłam w blogosferze, dużo bardziej zwracam uwagę na to na czym jem, na czym podaję i jak to jedzenie wygląda. Bo jednak prawda jest taka, że większość z nas ma na stanie domowym kilka talerzy, po dwa rodzaje maksymalnie i zawsze je na tym samym. Są talerze obiadowe, deserowe i te do zupy, i koniec.
To już w kubkach mamy większą różnorodność, pewnie wszyscy mają odpowiednie kubki do picia kawy, czarnej herbaty, zielonej, kakao itp. Swego czasu moje kubki w domu wypełniały całą szafkę, ale jak się dziś zastanowię, to i teraz mam inny kubek do każdego rodzaju napoju. Bo jakoś tak mam, że herbata czerwona wypita z kubka do zielonej to już nie to samo... Czy to wysokie wymagania estetyczne, czy może początki zwykłej nerwicy natręctw, nie wiadomo.

Wiec odkąd mam bloga, zaczęło się zbieranie i innych naczyń. Bo ileż razy można pokazywać jedzenie na tych samych, poza tym zaczęły mi się one nudzić jak się napatrzyłam w sklepach na piękne zastawy i zestawy obiadowe. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, zaczynam więc gromadzić niepotrzebne kiedyś miseczki, talerzyki we wzorek taki i siaki, i mimo, że wiem, że to tylko przeniesienie mojej manii zakupowej z ciuchów na akcesoria kuchenne (oby chwilowe!), to nie mogę się po prostu oprzeć!
Już za chwilę konieczne stanie się dokupienie na nie nowej szafki, a potem może i nowego mieszkania, skoro wszystko muszę robić z takim entuzjazmem.

Tymczasem natrafiłam na piękne naczynia autorstwa Helli Jongerius, stworzone dla marki Artecnica. "Beads and pieces" zaprojektowane w 2006 roku, wypalane w Peru przez lokalnych artystów z czarnej ceramiki. Do tego zdobione są czarnymi również różyczkami, koralikami.



Na zestaw składają się z 3 miseczek i butelka na wino przykładowo. Dodatkowym atutem współpracy designerki z artystami z Peru był znak fair trade, jaki przyłożono potem do efektu tej współpracy. Zestawienie tych kolorów z takim ornamentem jest może trochę szokujące, ale na pewno nie słodkie czy lukrowane, co mnie akurat odpowiada.
O ceramice możecie poczytać sobie tutaj.

Ale, na swoim rynku też mamy gwiazdy ceramicznego designu. W zeszłym roku na łódzkim festiwalu designu zachwyciły mnie projekty Kariny Marusińskiej.



Bardzo pomysłowe, dowcipne i jeszcze z wielką ideą na przedzie. Karina używa bowiem materiałów odrzuconych, naczyń ze skazą, połamanych fragmentów porcelany i przekształca je potem w nową jakość. Projektowanie recyklingowe przyświeca jej cały czas, i udowadnia, że można się tym konceptem świetnie bawić.
Rewelacyjne są słoiki z porcelanowymi uszami (Uhaha) czy naczynia nadgryzione zębem czasu (Ogryzki).



A na talerzu z muchą (Owady) chętnie podałabym swoim gościom obiad, czekając na ich reakcję.



Oto strona Kariny

czwartek, 17 grudnia 2009

Z worka z prezentami



Zastanawiałam się niedawno co chciałabym dostać na gwiazdkę. Ubrań i dodatków mam już tak dużo, że o niektórych przypominam sobie jak zmieniam wyposażenie szafy z letniego na zimowe czy odwrotnie, więc skoro zaczęłam prowadzić tego bloga, może przydałoby się 'coś do kuchni'. Najprostszą i najbardziej wygodną rzeczą pod słońcem jest zrobienie listy z upatrzonymi akcesoriami i wystosowanie jej dyskretnie do swoich bliskich.
Oni mają kłopot z głowy, a ty zawsze masz odrobinę niepewności co dostaniesz, ale jednak ulgę że nie będzie trzeba udawać, że prezent jest rewelacyjny.

Moja kuchnia wciąż jeszcze po trosze pachnie nowością i nie do końca jest kompletna w swoim wyposażeniu. Niby najważniejsze rzeczy są, ale to i owo zawsze się przyda.

Swoją wędrówkę w poszukiwaniu akcesoriów rozpoczęłam po sklepach internetowych, bo obecnie nie sposób już bez nerwicy poruszać się po centrach handlowych. A w sieci zresztą jest wybór duży, wysyłka szybka i nie trzeba niczego targać do domu.

Zachwyciła mnie cała masa rzeczy, począwszy od superpraktycznych jak przepiękne zestawy noży dla profesjonalistów, albo takich którzy chcą na nich wyglądać, skończywszy na totalnie bezużytecznych moim zdaniem gadżetach jak suszarka do sałaty.

Starałam się wypośrodkować i uważać z ceną, bo kuchenny design potrafi nieźle trzepnąć po kieszeni...

1. Pod numerem pierwszym (kolejność czysto przypadkowa) znalazł się zimowy zestaw do picia gorącej czekolady. Wiadomo, że można sobie gorący napój przyrządzić zwyczajnie w kubku do herbaty, ale posiadać specjalny kubek tylko do czekolady to już cudowny zbytek. Ceramiczny zestaw z namalowaną gałązką lawendy zawiera także dzbanek o pojemności 0,33 l. oraz saszetkę lawendowej czekolady do picia. Dobry na prezent, bo zapakowany w pasujące kolorystycznie pudełko.
Dość drogi, bo kosztuje 118 zł
http://e-deco.pl/

2. Dwójka to lakierowany pojemnik na pieczywo, który moja przyjaciółka nazwała wielką mydelniczką. Ten cudowny, stylizowany na amerykański design z lat 60-tych, pojemnik z powodzeniem mógłby się znaleźć w kuchni Betty Draper z serialu Mad Men. Sygnowany jest przez firmę Joseph Joseph, dwóch braci którym jak widać zależy nie tylko na tym, żeby przedmioty były funkcjonalne. Cena: 178 zł
http://e-deco.pl/

3. Ostatnio (będzie już ze 2 lata) mam coraz większą sympatię do retro stylistyki, więc gdy zobaczyłam ten słodki (to słowo niestety pasuje najlepiej) zaparzacz do kawy, nie mogłam mu się oprzeć. Łączy w sobie nowoczesny design i sentyment do porcelanowych dzbanuszków. W części jest szklany, w części zrobiony z czegoś podobnego do enamelu. Ma pojemność 0,35 litra, co powinno starczyć na 2 kubeczki porannej kawy. Cena przystępna: 69 zł
http://e-deco.pl/

4. Rewelacyjny pomysł z gatunków tych, bez których można żyć - podstawka pod książkę kucharską. Można wygodnie zerkać podczas gotowania nie pochylając karku. Tak naprawdę widzę dla niej lepsze zastosowanie - uwielbiam czytać przy jedzeniu, a ręce zawsze wtedy zajęte, więc taka rzecz to duża wygoda. Cena: 154 zł
http://fabrykaform.pl/

5. Rewelacja dla zielarzy - bardzo elegancka skrzyneczka na parapetowe zioła. Zwykle musiałam je trzymać w niezbyt estetycznej skrzynce balkonowej, więc to będzie jak znalazł. Cena odstrasza, 179,90 zł to chyba zbyt dużo? Podoba mi się, że wszystkie zioła podlewa się jednocześnie przez specjalny otwór z boku wazonu. Mój wybór to bazylia, tymianek i mięta. A twój?
http://www.galerialimonka.pl/

6. Te dzbanki najpierw dojrzałam na reklamie w jakimś designerskm piśmie, a że szukałam akurat dzbanka do herbaty, szybko zguglałam nazwę. Firma Haen wyprodukowała całą serię ceramicznych czajników elektrycznych o różnych wzorach, w kompletach z filiżankami i dzbanuszkami na mleko. Podoba mi się idea posiadania całego kompletu do herbaty, ze specjalnym na to czajnikiem. Mnie tam od zbytku głowa nie boli;-) Chyba najbardziej podobają się te z serii Amsterdam i Tokyo, niestety są one chyba nie na moją kieszeń - sam czajnik to wydatek ok. 350 zł
http://www.urzadzamy.pl/

7. Wreszcie coś cudownie praktycznego. Jestem serożercą, lubię szczególnie te twarde, ale nie pogardzę słodkimi z dziurami czy wędzonymi. Każdy ser, w zależności od swej konsystencji wymaga innej grubości plasterka - co uda nam się osiągnąć gdy kupimy sobie regulowany krajacz do sera Cuisipro. Grubość można ustalać na od 1 do 5 mm, i co ważne, nożykiem nie można się zaciąć, bo ostrze ma chowane na płasko. Cena: 69,90 zł
http://czerwonamaszyna.pl/

Oby cokolwiek z tego znalazło się pod moją choinka w przyszłym tygodniu!