Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło orzechowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło orzechowe. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 czerwca 2010

Brakujący klocek



Czasem może mnie przekonać do zmierzenia się z życiem tylko jakieś dobre ciasto. Najlepiej takie, które udaje się za każdym razem, dość już mamy stresów w życiu, żeby jeszcze przejmować się wyrośnięciem ciasta...

Ja wiem, że teraz pora na przepisy sezonowe, truskawki i inne jagody. Jednak po około 2 tygodniach truskawki zaczęły mi bokiem wychodzić, a malin czy jagód jeszcze u mnie nie ma, chciałam więc w końcu zjeść coś innego, tak na przekór.

Dlatego wybrałam na dziś ten przepis, z My Kitchen Snippets, robiony już po raz kolejny, choć zdjęcia pochodzą sprzed miesiąca, co widać, bo jest na nich bez...

A teraz zmykam, bo wybieram się do zoo. Jakoś mam tak, że co roku muszę zaliczyć ogród zoologiczny. Różne bliskie mi osoby mają już tych wycieczek dosyć, więc szukam wciąż nowych chętnych: Paulina i Samuel, pozdrawiam;-)

Chlebek z bananami i żurawiną



Składniki:
3 banany, miękkie, już brązowiejące
garść suszonej żurawiny
2 łyżki rodzynek (nie było w przepisie)
100 gr orzechów laskowych
szklanka mąki pszennej (160 gr)
szklanka mąki pełnoziarnistej
szklanka brązowego cukru
2 duże jaja
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1/2 łyżeczki soli
1/2 kubeczka jogurtu naturalnego, bardziej gęstego
4 łyżki stopionego masła lub oliwy

Przygotowanie:
Przygotuj średniego rozmiaru formę do ciasta, ja użyłam tę niemal kwadratową, posmarowałam masłem i osypałam bułką tartą. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.
W misce mieszamy wszystkie suche składniki, w drugiej misce mieszamy jaja, cukier, jogurt, wanilię, olej i rozgniecione na papkę banany. Suche składniki dodajemy do mokrych i starannie łączymy. Dodajemy posiekane orzechy i suszone owoce. Wylewamy do formy i pieczemy ok. 50 minut. Sprawdzamy patyczkiem czy ciasto już upiekło się w środku.

sobota, 23 stycznia 2010

Ciasteczka z inspiracji...



Ludzie zakładają blogi, bo nie mogą się oprzeć swojej pasji do jedzenia. Mają naturalny talent, smak kulinarny i zmysł aranżacji, którym muszą się podzielić. Niektórzy zakładają blogi dlatego, że wcześniej poczytali przypadkowo fora kulinarne szukając jakiegoś przepisu. Inni zakładają je z zazdrości, gdy popatrzą na inne blogi - jakie piękne rzeczy można tworzyć, zarówno jeśli chodzi o jedzenie, jak i o zdjęcia.

Ja na fora nie wchodzę nigdy, drażni mnie przypadkowość wpisów i masa bzdur, która mimowolnie tam trafia. Zwykle szkoda zaśmiecać sobie czas. Jeśli chodzi o blogi kulinarne, dopóki sama go nie założyłam, znałam chyba tylko Kwestię Smaku. Blogi czytywałam, i czytuję często dalej, ale modowe, szafiarskie i streetwearowe - bo moda to moja druga pasja.

Na pisanie bloga kulinarnego wpadłam w momencie, gdy włócząc się z koleżanką po warszawskiej starówce zdałyśmy sobie sprawę, że ona przygląda się przechodzącym facetom a jak przyglądam się po kolei wszystkim jadłospisom restauracji wywieszonym na zewnątrz. Nie można było po prostu przejść obok nich obojętnie, nie mogłam więc zignorować faktu, że mam taką małą obsesję, z której wcześniej chyba nie zdawałam sobie sprawy.

Początkowo myślałam, że u nas 'rynek' blogów kulinarnych jest mały i jeszcze raczkujący. Szybko przekonałam się, że to nieprawda. Po kilku spędzonych na surfowaniu wieczorach wiem już, że w ciągu ostatniego roku powstała cała masa świetnych, inspirujących i absolutnie profesjonalnych blogów. Wśród polskich natychmiast wpadłam na Liskę i jej White Plate (http://whiteplate.blogspot.com/). Piękne zdjęcia, interesujące potrawy i niezwykle ciepły sposób pisania, o drobiazgach, rzeczach najprostszych i najbardziej banalnych.
Myślę, że nie powinno się w zasadzie pokazywać na swoim blogu przepisów innych blogerek, ale jednak nie mogłam oprzeć się tym ciasteczkom z masłem orzechowym. Poza tym jest to w pewnym sensie ukłon dla autorki i dowód na to, że jej przepisy są stale żywe.
A więc, Lisko - tym ciasteczkiem wznoszę toast za Ciebie!

Ciasteczka z masłem orzechowym



Składniki:
100 gr. masła
100 gr. brązowego cukru
pół słoika masła orzechowego crunchy
1 jajko
150 gr. mąki pszennej
1/2 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka esencji waniliowej
migdały, w wersji Liski - pistacje

Przygotowanie:
Masło z cukrem ucieramy w mikserze, po czym dodajemy jajko, esencję i masło orzechowe (ja musiałam dodawać je po trochu bo potwornie się kleiło do ścianek robota).

Osobno wymieszać mąkę z sodą i stopniowo dodawać do masy w robocie. Powstałe w ten sposób ciasto należy potem schłodzić przez jakiś czas w lodówce.
Następnie odrywać po kawałku ciasta i formować ciastka dowolnej wielkości, uważając aby nie kruszyły się ich brzegi.

Na blasze ułożyć papier do pieczenia, układać ciasteczka gdy piekarnik nagrzewa się do 175 stopni. Następnie delikatnie powciskać w wierzch ciastek obrane migdały lub inne orzechy. Piec przez 15 minut aż ciasteczka nabiorą złotego koloru. Moje były cały czas bardzo miękkie, nie ma więc co nakłuwać ich nerwowo - stwardnieją odpowiednio dopiero po wystygnięciu.

PS: Co do masła orzechowego, to jestem absolutną fanką tego ze sklepu Marks&Spencer, w wersji crunchy - gęste, słonawe i z dużą ilością orzechów, jest dokładnie takie jak być powinno a importowane jest z Holandii, kraju, który masłem orzechowym stoi.
Polecam kanapki z ciemnego chleba, podpieczonego w piekarniku, posmarowane masłem orzechowym, z plasterkami bananów i posypane cynamonem - bardzo energetyczna przekąska.