środa, 14 lipca 2010

Cukinia króluje i nowy Bourdain



W końcu! Doczekałam się nowej książki Anthony'ego Bourdaina, do którego z miłości już się tu, zdaje się, zwierzałam. Wciąż zamierzam wyjść za niego za mąż i towarzyszyć mu w podróżach kulinarnych po całym świecie. Skoro zrobił już 150 odcinków "No reservations", to jeszcze mu chyba trochę miejsc zostało do odwiedzenia?

Książka nazywa się "Medium Raw: A Bloody Valentine to the World of Food and the People Who Cook" i podobno jest pełna tej uroczej nonszalancji, jaka cechuje Anthony'ego. Mało kto wie, że oprócz gotowania, całkiem utalentowany z niego pisarz, który para się nie tylko literaturą kulinarną. W Polsce nie trzeba o tym wiedzieć, bo wyszła tylko jego książka "Kill Grill", i niestety z tego co wiem, do reszty przedruków nikt się na razie nie kwapi. Sprawdzałam na eBayu czy Amazonie i wydatek na nową pozycję Bourdaina to jakieś minimum 90 zł - kupię sobie jak zasłużę...

Zachwyca mnie jego sposób na życie, kompletny brak spinki; facet płynie na fali i żyje bez żadnych trosk. Gotował, pisał, teraz robi programy kulinarne, a jak nie, to sobie jeździ po Stanach i za ciężkie pieniądze opowiada ludziom anegdoty, a wszyscy wpatrzeni w niego jak w obrazek. Bo Bourdain to taki współczesny nonkonformista, bad-boy, któremu wszystko przychodzi łatwo. A na dodatek swoim sukcesem gardzi i potrafi go ładnie obśmiać. I nie sili się na Francję-elegancję w swoich programach. A to zaklnie, a to złośliwie zażartuje, zapali papierosa i wypije parę kieliszków za dużo. Gość, jakiego chętnie zaprosiłoby się na imprezę i nie miało wstydu, że nie podało się ślimaków.
Co prawda ja mojej tortilli akurat bym mu nie podała, ale jestem pewna, że jakby co, nie obraziłby się...


Tortilla ziemniaczana z cukinią




Składniki:
3 duże jaja
2 małe i cienkie cukinie
3 ziemniaki
cebula
2 ząbki czosnku
harissa
świeży tymianek
oregano, tymianek suszony
sól, pieprz

Przygotowanie:
Czosnek wyciskamy, cebulę kroimy w piórka. Ziemniaki obrane kroimy w kostkę a cukinię nieobraną w kostkę, czy jak nam będzie wygodnie. Na oliwie podsmażamy na małej patelce czosnek z cebulą, potem dodajemy ziemniaki i cukinię i smażymy kilka minut aż zmiękną.
W międzyczasie bełtamy jajka z harissą i przyprawami, dodajemy tymianek. Zalewamy nimi smażonkę na patelni, starając się uformować płaski wierzch. Potrwa kilka minut zanim jaja się zetną i będzie można zgrabnie przerzucić tortillę z patelni na talerz a potem zsunąć go drugą stroną z powrotem na patelnię, by spód się dopiekł. Gdybym miała całą metalową patelkę, to wstawiłabym ją do piekarnika, ale niestety, takie zdobyć dziś niełatwo.
Gotową tortillę można jeszcze posmarować harissą - miałam ochotę na ostre i posypać świeżym tymiankiem.
Wiadomo, jest wielkie pole do popisu, można tortillę robić z papryką, pomidorami suszonymi, oliwkami, boczkiem, kiełbasą i co komu przyjdzie do głowy - zawsze smakuje dobrze.

11 komentarzy:

  1. No nie dziwię się,bo przystojny z niego facet i ma w sobie to coś - a tortilla przepięknie prezentuje się na talerzu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zawsze tak slodko bylo w jego zyciu...

    OdpowiedzUsuń
  3. No nie!!! Reklamację chciałam złożyc i zażalenie!!! Czemu ten przepis nie jest dedykowany mnie?!? Przecież wszyscy wiedza ze jestem mistrzynią tortilli, mało to razy szanowna panna była łaskawa konsumowac az sie uszy trzęsły? Następnym razem podam chleb ze smalcem, phi!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. No halo! A czy droga panna wymyśliła sama tortillę? Tak jak placki ziemniaczane to też nie mój przepis, tylko coś co funkcjonuje w przestrzeni i każdy zna, tak samo z tortillą... ale, że u Ciebie dobra to fakt

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie zazdroszczę książki :) Wszystko prawda, co napisałaś o panu Anthonym, a Kill Grill bardzo mi się podobał :) Tortilli też zazdroszczę. Moje ogrodowe cukinie dopiero kwitną i powstrzymuję się siłą woli, żeby tych kwiatków nie pozrywać i czymś nie nafaszerować ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi się podoba jego "przepalenie i przepicie" ;DDD Poważnie, ma w sobie coś swojskiego i miałoby się ochotę zjeść z nim w zasadzie cokolwiek. Przez Kill Grill momentami trudno mi było przebrnąć, ale jego styl i lekkie pióro mnie ujęły.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, zazdroszczę książki! Muszę i ja koniecznie zdobyć - uwielbiam Bourdaina!
    A tortilla - rewelacyjne! Wszystko wskazuje na to, że jutro zjem taką na obiad!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepis pierwsza klasa. Sam bardzo lubię Bourdaina i chętnie poczytałbym jego inne książki.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. ależ zachwytów :-)
    to ja poproszę taki omlet.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też skuszę się chętnie na tego omlecika. Poproszę więc + dokładkę :)

    p/s Jak tu u Ciebie pięknie !!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję, bardzo mi miło:-)

    OdpowiedzUsuń